Rewizja Roku 2020 – Generalna Analiza i Refleksja

Po raz kolejny podzieliłem Rewizję i Planowanie Roku na serię postów. Uważam, że dzięki temu każdemu będzie lepiej i łatwiej zrozumieć przekaz i sens. W ramach tego mini cyklu ukażą się następujące posty:

  • Rewizja Roku 2020 – Generalna Analiza i Refleksja (Właśnie czytasz)
  • Rewizja Roku 2020 – Podsumowanie Celów
  • Planowanie Roku 2021- Wartości, Priorytety, Ważne Pytania
  • Planowanie Roku 2021 – Cele na ten rok (Pojawi się z opóźnieniem…)

Dla porównania może warto sprawdzić sobie poniższe linki i zobaczyć jak wyglądała rewizja poprzedniego roku i moje zaplanowane cele na ten rok.

Co takiego wykonałem w tym roku? 

W kolejnym poście skupię się na oznaczeniu wszystkich wykonanych zadań i postępie we wszystkich wciąż kontynuowanych celach. Warto będzie wrócić do tego postu, aby mieć pełny obraz tego, jak ja to wszystko postrzegam. Poniżej znajduje się opis każdego miesiąca z perspektywy miesięcznej, a nie rocznej. Tzn pisałem te opisy na koniec każdego miesiąca, a nie na sam koniec roku. Uważałem, że w ten sposób lepiej będzie widać, co takiego robiłem każdego miesiąca i jak się z tym czułem. 

Podsumowanie Miesięcy roku 2020

Styczeń był całkiem niezły. Za dużo sobie dałem na głowę i szybko to odczułem. Byłem zniechęcony do działania z CSP# i olałem ten projekt. Zrobiłem za to swoje pierwsze wideo opisujące szablony Nozbe. Ponadto było kilka osiągniętych pierwszych i drugich poziomów. Ostatecznie był to całkiem dobry miesiąc. Początkowy entuzjazm dodał mi wielkich sił, aczkolwiek szybko zniknął tak, jak się pojawił. Zupełnie jak z postanowieniami noworocznymi. Był też motyw przewodni: Uważność i Duchowość. Na początku było bardzo dobrze i wszystko szło super. Potem błyskawicznie pojawił się stres i napięcie. Zdecydowałem się kontynuować to w Lutym i skupić mocno na tych tematach. 

Luty był bardzo dobrym miesiącem. Wykonałem prawie wszystkie zadania, wznowiłem bieganie, osiągnąłem 200 UU na blogu, opublikowałem wideo instruktażowe szablonów Nozbe, rozpocząłem konkretną pracę nad CSP# i po raz pierwszy osiągnąłem zamierzony cel. Pogoda była okropna, było wiele chandry, smutku, dołków i niechęci. Z Dominiką nadal bez większych zmian w jej świecie. Drużyna nadal nie do końca zgrana, ani zespolona. Mieliśmy wzloty i upadki. W pracy zmiany, nowe drużyny i wspólne wyjście na kolację. Wiele nowych zadań wykonanych, poprawiona pewność siebie i dalsze zadowolenie z pracy. Otrzymałem dostęp do O’Reilly, z którego jeszcze nie korzystałem. Z Uważnością szło znacznie gorzej, ciężko było się utrzymać na topie i chyba pojawił się syndrom przedurlopowy. Natomiast dbałem o Nieodkładanie na później i walczenie z żabami. Najlepiej było to widać na poprawie podejścia do CSP#.

Marzec był znacznie gorszym i trudnym miesiącem. Wyszło wiele problemów i plany się posypały. Oprócz sytuacji na świecie, która ograniczyła niektóre działania, jak np. plany długoterminowe, największą niedogodnością był przewlekły ból lewej ręki. 2 tygodnie byłem na zwolnieniu. Mocno to mną pozamiatało pod względem psychicznym. Motywacja bardzo mocno spadła i dyscyplina runęła. Ciężko było się do czegokolwiek zachęcić. Z pewnością ból ręki spowodował wiele ograniczeń i nie byłem w stanie siedzieć przy kompie. Z tego powodu musiałem zawiesić wiele zadań, w tym najważniejsze, czyli pracę nad CSP#. Opóźniło to projekt o miesiąc i wpłynęło negatywnie na kilka innych rzeczy. Na sam koniec miesiąca miałem naprawdę wielką chandrę i po prostu uciekałem w gry. Ciężko mi w to uwierzyć, jak jedna taka rzecz mogła tak mocno tak negatywnie na mnie wpłynąć. 

W Kwietniu osiągnąłem poziom 1 celu Blog i miałem już 500 UU, a także poziom 1 celu Post 22h. W obowiązkach domowych i działaniach drużynowych nastąpił zdecydowany postęp i naprawdę wiele spraw zostało wykonanych. Byłem generalnie bardzo mile zdziwiony tym miesiącem, bo miałem przeświadczenie, że źle mi idzie. W tym miesiącu rozpocząłem także zakulisowe przygotowania do wystąpienia w kolejnym odcinku Podcastu Firma On-Line. Prace nad moją największą wtedy żabą, czyli projekt pisania pracy naukowej, ruszyły naprawdę zacnie do przodu i na koniec miesiąca miałem już pierwszy draft. Zacząłem też Harry’ego Pottera po hiszpański i trochę bardziej na poważnie zabrałem się do nauki. Z uwagi na panującą sytuację na świecie było też sporo negatywów, choć tak naprawdę wcale nie takich wielkich. Najgorsze było nadmierne uciekanie w gry, utrata dobrego skupienia, problemy ze spaniem, niechęć do aktywności fizycznej i dość słaba Uważność i Duchowość.

W Maju zostałem mianowany Mentorem Akademia.pl, a także rozpoczęliśmy zakulisowe rozmowy na temat potencjalnej współpracy. Miałem przejąć 2 grupy Akademii na FB i prowadzić je. Dodatkowo miałem tylko tydzień urlopu w domu zamiast wyjazdu do Polski ze względu na wirusa. Wykorzystałem to do spędzenia urlopu na graniu w gry, bo kiedyś miałem takie małe marzenie i nadarzyła się okazja to wykorzystać. Cały miesiąc był pod znakiem grania i niestety odbiło się to bardzo negatywnie na wielu sprawach. Osiągnąłem kolejny poziom 1  celu OSTATNI POSIŁEK, oraz poziom 2 celu WDZIĘCZNOŚĆ. Zacząłem też naukę włoskiego, poprawiłem naukę programowania, zacząłem porządnie dbać o karteczki Anki i pracę z tym programem, zmieniłem język Windowsa na hiszpański. CSP# jest już praktycznie skończone i gotowe do wysłania, zacząłem pracę nad okolicznymi zadaniami.

Czerwiec w końcu przyniósł bardzo ważny kamień milowy w projekcie pracy naukowej CSP#. Wysłałem pracę do publikacji i była w trakcie rewizji przez edytora i referentów!!! To było naprawdę ważne i wielkie osiągnięcie. Ponadto miałem po raz kolejny przyjemność być gościem w podcaście Firma On-Line, który został opublikowany na początku Lipca. Zostałem także zaproszony na rozmowę na kanale Przeprogramowani. To wszystko wydarzyło się na koniec czerwca. Jeśli chodzi o osiągnięcia, był to poza tym dość słaby miesiąc, bo czułem się mocno przytłoczony pracą zawodową, sytuacją na świecie, problemami ze zdrowiem i natłokiem swoich własnych celów. Rozpocząłem też regularną naukę włoskiego, poprawiłem naukę hiszpańskiego, zmieniłem języki systemu operacyjnego i konta Google na hiszpański, poprawiłem pracę z rozwojowymi książkami, poprawiłem pracę z fiszkami programistycznymi i naukę programowania. 

Lipiec był eksperymentem. Chciałem zobaczyć, jak będę mógł działać bez planu. Ograniczyłem liczbę wszystkich swoich celów i chciałem zobaczyć, co się stanie, kiedy będę miał mało do zrobienia i będę mógł działać spontanicznie. Nagrałem o tym vloga. Oprócz tego chciałem trochę zadbać o rewizję swoich celów. To także nie poszło zbyt dobrze. Ostatecznie pod koniec miesiąca zdecydowałem się na dwa ambitne kroki po wcześniejszych uprzejmych komentarzach odnośnie mojej medialności. Uruchomiłem vloga i podcast Nasze Możliwości i uparłem się, aby opublikować pierwszy odcinek na koniec miesiąca. Końcówka była więc zabiegana i wymagająca. Ostatecznie miesiąc wyszedł całkiem fajnie i przyjemnie, bo w końcu się na coś zdecydowałem i zabrałem do odbudowy tego, co podupadło z powodu covida.

Sierpień był miesiącem powrotu do działania, trochę lepszej organizacji, świeżości i zwiększenia chęci do wszystkiego. Zaczęło się kiepsko od wielkiego fakapu firmy bookującej domki urlopowe. Na szczęście coś ogarnęliśmy i ostatecznie wyszły naprawdę super odświeżające wakacje w bardzo fajnym miejscu. Świetnie się bawiliśmy i dokładnie tego było nam potrzeba, choć niestety za krótko. Wiele istotnych i ciekawych przemyśleń wyszło w ciągu tego tygodnia. Najważniejsza to decyzja o kupnie domu i wyprowadzce z Edynburga na wieś. Po urlopie zabrałem się porządnie za nawyki i lepszą pracę nad sobą. Kiedy Dominika była na urlopie skupiłem się mocno na nieodkładaniu spraw, utrzymywaniu dobrej rutyny i pracy nad podcastem. Ostatecznie miesiąc zamknąłem z 95% skutecznością. To zdecydowanie najbardziej efektywny miesiąc w tym roku i bardzo mnie to cieszy.

Wrzesień był trochę gorszym miesiącem, ponieważ kilka niespodziewanych rzeczy popsuło mi plany i nie dostosowałem się do tego. Problemem była także prawdopodobnie za duża ilość zadań zaplanowana na ten miesiąc, niebiorąca pod uwagę poślizgów i nieoczekiwanych sytuacji. Niemniej jednak ogromnie uradowało mnie mocne i zintensyfikowane działanie na sam koniec miesiąca, aby dowieźć kilka ważnych celów. Pogodziłem się z tym, że coś odpadnie. Bardzo podobała mi się taka wzmożona praca. Przy okazji zmotywowałem się do dopięcia kilku godzin więcej z hiszpańskim i w ten sposób osiągnięcia 150h godzin nauki. 😀 W tym miesiącu także nagrałem vloga po hiszpańsku, co było bardzo ciekawym doświadczeniem. Miałem także wielką przyjemność czytać Can’t Hurt Me i mocno zmotywować się tą książką. Pojawił się także kolejny odcinek podcastu Firma OnLine z moim drugim gościnnym występem. Mimo jakichś problemów i wpadek to był bardzo dobry miesiąc. Moje plecy wracają do normy i mogłem wrócić do biegania i zaliczyć 40 km, bo było bardzo miłe i przyjemne.

Październik był bardzo pracowitym miesiącem. Cały czas miałem wrażenie, że bardzo mało robie i kiepsko mi idzie. Fakt, nie wykonałem kilku zadań, aczkolwiek spędziłem naprawdę bardzo dużo godzin na działaniu ku osiąganiu celów i w efekcie to był jeden z najintensywniejszych miesięcy. Zwiększyłem czas poświęcany na naukę, przede wszystkim hispzański i programowanie. Rozpocząłem powoli pracę nad promowaniem bloga i podcastu. Przywracałem też swoją poprzednią rutynę biegania i wciąż starałem się dbać o sporą ilość fizjoterapii. Sporą zmianą było przerzucenie się na naukę języka z Tandem. Napisałem też kolejny artykuł zawierający plan nauki hiszpańskiego i nagrałem do tego vloga. Rozpoczęliśmy też poszukiwania domu do zakupu.

Listopad, jak to często bywa, był mroczny, nudny, deszczowy, zimny i ponury. Bardzo wiele z tego dało mi się we znaki. Czas poświęcony na poszukiwania domy dość mocno wyssał mnie z sił i chęci. Chociaż to złe określenie. Winą  obarczałbym jesienną deprechę. Wciąż myślałem, że nie mam na nic siły, ani ochoty i miałem poczucie przytłoczenia. Mimo wszystko, był to dość pracowity miesiąc i wiele rzeczy zostało wykonanych. Jednak wiele też przełożyłem na później, bo nie miałbym czasu. Nie wyrzucałem sobie tego, choć ze względu na poddawanie się nastrojom jesiennym wiele rzeczy ostatecznie zostało zaniedbanych. To był całkiem dobry miesiąc, aczkolwiek było w nim wiele minusów spowodowanych ponurą pogodą, moim gorszym nastawieniem, brakiem chęci do działania i efektami wcześniejszych wydarzeń z tego roku.

Grudzień był ciekawym miesiącem. Zaczął się dość intensywnie i początkowe skupienie poszło na szukanie mieszkania. Potem sądziłem, że będzie luźniej, aczkolwiek ostatnie 2 tygodnie pracy przed urlopem i świętami były naprawdę intensywne. Mieliśmy sporo treningów i konferencji, a na koniec podjąłem się ciekawego zadania i włożyłem w to cały tydzień. To wszystko zabierało wiele energii i skupienia, czego się nie spodziewałem. Dni leciały, jak szalone i w sumie skupiałem się tylko na pracy. Dlatego podjąłem decyzję o przeniesieniu planowania roku na cały Styczeń, a może i dalej. Inaczej musiałbym poświęcić na to cały urlop i się spieszyć. Potem przyszły święta i kilka dni wolnego i w końcu mogłem się zatrzymać. Zrobiłem rewizję roku, przeinstalowałem systemy operacyjne, zrobiłem porządki i przygotowałem się do ponownego rozplanowania Trzech Poziomów i generalnego określenia wszystkich moich celów. 

Podsumowanie i generalna refleksja nad 2020 rokiem

Ten rok z pewnością wyglądał zdecydowanie inaczej niż ja i wszyscy inni zakładali. Wiele się pozmieniało, wiele się popsuło, ale wiele też powstało. Fakt, nie wykonałem zbyt wiele jakichś super ekstrawaganckich i wielkich celów, takich jak przebiegnięcie maratonu, czy wędrówka na 100 km. Było natomiast wiele innych rzeczy. Przygotowałem pracę naukową na temat biblioteki CSP#, która jest obecnie w trakcie rewizji. Rozwinąłem także dobrze nawyki związane z uczeniem się i jest to częścią mojej rutyny. Dwie bardzo ważne zmiany w tym roku, to dobry rozwój zawodowy i czas w to zainwestowany, oraz wpływ na moje środowisko. Miałem okazję poznać wiele ciekawych osób, nawiązać nowe znajomości, umocnić istniejące, dać się poznać większej liczbie osób, dzięki czemu dzieliłem się wiedzą i miałem na nich jakiś pozytywny wpływ. W efekcie sam otrzymałem naprawdę wiele i dużo się nauczyłem, za co jestem ogromnie wdzięczny. Gdy zdałem sobie z tego sprawę, zrozumiałem, że to wcale nie był zły rok. 🙂 

W trakcie rewizji po raz kolejny dałem sobie sprawę, że trochę mnie przytłacza ta cała biurokracja z tym związana. Wszystkim przeciwnikom tego typu rzeczy ciężko sobie wyobrazić, jak bardzo pomocne jest wyrzucenie z siebie tych wszystkich myśli i wspomnień. Czy to w formie cyfrowego lub fizycznego pamiętnika, nagrania audio, vloga, czy czegokolwiek innego. Owszem, wymaga to wiele pracy i czasu. Natomiast daje możliwość prawdziwej refleksji i powspominania, dzięki czemu także docenienia naszego wkładu i zaangażowania w osiągnięcie tych wszystkich wspaniałych celów.

Poniżej sekcja zawierająca różne pytania i odpowiedzi, rozmyślania, itp. Myślę, że naprawdę warto było spędzić trochę czasu nad tymi pytaniami i rozważaniami. Zdecydowanie pomaga to poukładać sobie wiele rzeczy w głowie i porozmyślać nad tym wszystkim.

Odpowiedzi na ważne pytania

  • Jakimi 3 słowami możesz określić mijający rok?
    Trudny, przytłaczający, zniechęcający
  • Jakie mam powody do dumy na koniec tego roku?
    Mimo trudności wykonałem naprawdę wiele rzeczy, osiągnąłem sporo celów 
  • Co sprawiło mi w tym roku największą radość?
    Ciężko to spamiętać. Jedyne, co przychodzi na myśl, to trudności i problemy. Sądzę, że jasne punkty to wyjazd do Pitlochry, Nauka hiszpańskiego i programowania
  • Co sprawiało mi najwięcej kłopotów?
    Bycie produktywnym, zorganizowanym i zmobilizowanym do działania
  • Czego się w tym roku nauczyłem/-am?
    Miałem poczucie silnego rozwoju osobistego i dobrych umiejętności, a to wszystko okazało się mrzonką i nie wytrzymałem presji
  • Jakie wydarzenia były w tym roku dla mnie najbardziej znaczące?
    To samo, co dla nas wszystkich. Covid i wszystkie problemy z tym związane. W moim wypadku zakaz wydarzeń, na których opierałem swoje przyjemności i dobre samopoczucie, np biegi i koncerty
  • Co jest moim sukcesem tego roku?
    Dobry rozwój zawodowy, wdrożenie nawyku nauki programowania i hiszpańskiego w domu i dwie podwyżki
  • Co jest moją największą lekcją tego roku (nie ma porażek, tylko lekcje)? Co sprawiło mi najwięcej problemów i niedogodności?
    Poddałem się tym wszystkim problemom, które na mnie spadły z racji Covida i sromotnie przegrałem to starcie. Okazało się, że nie wytrzymałem presji i za mało było we mnie siły wewnętrznej. W efekcie całkowicie utraciłem jakąkolwiek kontrolę. 
  • Czy dokonałem jakiejś istotnej zmiany na lepsze (Nic się nie udaje. My robimy te rzeczy!)?
    Miałem bardzo dobry wpływ na Dominikę i w końcu dzięki moim zachętom zaczęła działać i osiągać swoje cele i odnosić sukcesy. Dzięki Mastermind miałem też pozytywny wpływ na innych i sam dzięki temu mocno trzymałem się w ryzach. Nawiązałem sporo wartościowych znajomości z kilkoma ważnymi osobami i mieliśmy na siebie wzajemnie dobry i motywujący wpływ. Otrzymałem też kilka fajnych zwrotnych informacji i podziękowań za pozytywny wpływ wywarty na innych. 

Generalna analiza celów i ich wykonywania:

  • Czy Twoje cele były dobrze uzasadnione?
    Myślę, że tak, aczkolwiek kilka razy w ciągu roku dochodziłem do wniosku, że pora na zmiany i rewizję i niestety robiłem to tylko po łebkach, aby kontynuować, a nie tak naprawdę zrewidować plany
  • Czy Twoje cele zostały zrealizowane?
    W dość dużym i zadowalającym stopniu. Wiele rzeczy się rozjechało, głównie z powodu Covida, a ja niestety nie zareagowałem w porę
  • Jakie przeszkody pojawiły się na drodze do ich realizacji?
    Cóż, 2020 się stał i wszystko jasne. ;P Tak na serio, to covid miał zbyt duży negatywny wpływ na wszystko, a ja nie reagowałem jak, należy
  • Co pomogło w ich realizacji?
    Wielu wspaniałych ludzi wokół mnie i mój upór oraz zaangażowanie mimo wielkiej niechęci i zbyt częstego poddawania się w tym roku
  • Czego nauczyłem się dzięki pracy nad tymi celami?
    Mam zbyt wiele problemów u podstaw. Tzn, potrzebuję przebudować podstawy swojego systemu organizacji i działania, aby unikać takich wpadek, jak w tym roku. Ponadto zrozumiałem, że nie każdy rok będzie pełen takich wielkich ochów i achów za super niesamowite cele
  • Czy wymaga dalszej pracy? Co teraz?
    Praca u podstaw. Lepsze nawyki, lepsze zrozumienie siebie, solidniejszy system pracy, lepsze i ważniejsze powody, dla których w ogóle cokolwiek robię. Praca nad misją życiową i wdrożenie 7 nawyków

Rzeczy, których nie mogłem zrobić

Nie mogłem zbyt wielu rzeczy. Po raz pierwszy odkąd zabrałem się za swój rozwój, byłem tak bardzo ograniczony, tak wiele spraw musiałem anulować, tak często się poddawałem i tak wiele zniechęcenia mnie dopadło. Nawet dziś w pełni nie odbudowałem tego wszystkiego i jestem pewien, że jeszcze sporo czasu i wysiłku na to pójdzie.

Zapisz się na newsletter

Invalid email address
Dziękuję ogromnie za zaufanie. Obiecuję, że nie będzie żadnego spamu. 
Podziel się artykułem!

Leave a Reply

Your email address will not be published.