1000 dni codziennej Jogi i Medytacji. Osiągnąłem swoje pierwsze Trzy Poziomy

Dziś minęło 1000 dni codziennej Jogi i Medytacji!!! Są to moje pierwsze dwa Trzecie Poziomy. Tzn. cele, które osiągnąłem w całości. Poziom 1 to 100 dni, drugi 365, a trzeci 1000!!! Można to zresztą podejrzeć na stronie z moimi poziomami

Trzeci poziom, czyli de facto główny cel, powinien być agresywny i stanowić niezłe wyznanie. W istocie zaczynając działania ku jego osiągnięciu, można powiedzieć, że nawet nie wiemy, jak to zrobić. Teoretycznie wiedziałem, że chcę robić te rzeczy przez 1000 dni, aczkolwiek ciężko było to sobie wyobrazić. Dziś, to wszystko wydaje się takie proste i normalne. Jest to częścią mojego życia i głównym punktem każdego dnia (prawie zawsze z rana). 

Nie jestem pewien, jak wiele zmieniło się w moim życiu dzięki tym nawykom. Przez te prawie 3 lata zrobiłem też całą masę innych rzeczy. Niemniej jednak jest to jakiś wielki kamień milowy na drodze mojego rozwoju osobistego. Każdemu polecam postawienie sobie takiego trudnego zadania, lub takiego, które będzie trwać długo i dążyć do jego osiągnięcia. Oczywiście na tym nie przestanę. Nie zamierzam tego przerywać i prawdopodobnie będę to robił codziennie, dopóki starczy sił. 😉 Dam znać przy 2000 😀 

Zapisz się na newsletter

Invalid email address
Dziękuję ogromnie za zaufanie. Obiecuję, że nie będzie żadnego spamu. 
Podziel się artykułem!

4 thoughts on “1000 dni codziennej Jogi i Medytacji. Osiągnąłem swoje pierwsze Trzy Poziomy”

  1. Brawo Ty Karolu
    A jakie korzyści widzisz z tego?
    Co to zmieniło w Twoim życiu?

    Czy za każdym razem robisz to samo czy modyfikujesz coś?
    W sensie podnoszenia poprzeczki albo po prostu zmiany?

    Wiem, kilka pytań, jednak i) podziwiam ii) nie udało mi się w tym wytrwać iii) może się zainspiruję

    pozdrowienia
    Piotr

    1. Hej.
      Wybacz późną odpowiedź. Dopiero dziś zobaczyłem ten komentarz.
      Bardzo wiele się zmieniło i jest to temat na szeroką dyskusję.
      Tak, zmieniałem rzeczy i podnosiłem poprzeczkę. Była chodzona medytacja, przy myciu garów, jedzeniu i czasami dość dziwnych czynnościach. Podnosiłem też czas sesji i czasami robiłem więcej niż raz.
      Zdecydowanie polecam. Może nie wytrwałeś, bo nieodpowiednio zacząłeś, a może technika była zła? Jest wiele opcji i możliwości.
      Pozdrawiam

      1. Karolu

        spoko, nie ma sprawy. Chodzona medytacja? Ciekawe.
        Ja odpalałem headspace i robiłem wg. niego.

        To z robieniem więcej niż raz to też stosowałem, dobry trick 🙂
        Piotr

        1. Hej.
          Headspace jest naprawdę super i ogromnie lubię tę aplikację, a także mocno ją polecam. Chodzona medytacja może być postrzegana, jako spacer pełen obecności i uważności, zamiast frywolnego błądzenia w myślach. To dość istotna różnica. Polecam starać się wprowadzać to stopniowo. Może inne techniki będą dla Ciebie lepsze? Warto próbować.
          Pozdrawiam

Leave a Reply

Your email address will not be published.